LE PONT-NEUF,
olej na pfótnie, 74 x 93 cm, 1872 r., National Gallery ofArt,
Ulice Paryża były częstym
motywem w twórczości impresjonistów.
Jednak każdy z nich malował je na swój sposób, zgodnie z własnym
charakterem i manierą. Renoir powiedział: "Malując paryską ulicę,
Pissarro umieszczał tam pogrzeb, ja zaś pokazałbym na niej
orszak weselny". Monet,
którego wpływ na Renoira jest niezaprzeczalny, także stworzył podobny
widok Pont-Neuf. Porównanie dwóch dzieł
doskonale ujawnia różnice osobowości artystów. Monet namalował ponure,
chmurne niebo, lśniący od wilgoci bruk i ludzi pod parasolami, którzy
walcząc z wiatrem, przechodzą przez most. U Renoira
ten sam odcinek ulicy zalany jest słońcem, nad miastem, na
tle błękitu nieba, unoszą się białe obłoczki. Liczni przechodnie
spacerują w pogodny dzień. Ocienione, szarobłękitne elewacje kamienic,
blaski słoneczne na niektórych partiach murów, ruch postaci i pojazdów
konnych oddane są u Renoira lekkimi pociągnięciami pędzla. Sprawiają
one wrażenie delikatnego drżenia i przypominają obrazy Corota.
Renoir - jak wszyscy impresjoniści - lubił malować w plenerze, jednak
zdawał sobie sprawę z trudności, jakich malarzowi może przysporzyć
niczym nieograniczone naturalne oświetlenie. Ambroise Vollard
w książce Słuchając Cezannea, Degasa i Renoira cytuje zwierzenia
malarza: "Na powietrzu człowiek ma światło bardziej urozmaicone
niż w pracowni, gdzie to światło jest zawsze takie samo, ale właśnie
na powietrzu światło za bardzo nas pochłania; człowiek nie ma czasu
zająć się kompozycją, a poza tym, na powietrzu nie widzi się tego,
co się robi. Pamiętam kiedyś refleks białej ściany na płótnie: na
darmo wciąż pogłębiałem ton, wszystko, co kładłem, było za jasne,
ale jak wróciłem do pracowni, to było całkiem czarne. Albo jak malowałem
w Bretanii, pod sklepieniem drzew kasztanowych, jesienią. Wszystko,
co kładłem na płótnie, czerń czy błękit, było wspaniałe. Ale to
złotawa przejrzystość drzew robiła moje płótno: kiedy znalazło się
w pracowni, w normalnym oświetleniu, okazało się, że to zwykły knot!
Poza tym, jak panu powiedziałem, malując bezpośrednio wobec natury,
malarz zaczyna ograniczać się do szukania efektów, przestaje komponować
i szybko wpada w monotonię".